Wiadomosci Wroclawskie

Wrocławskie wiadomości, wydarzenia i analizy

Izrael burzy palestyńskie domy w Jerozolimie pod park. „Wymazują nas z mapy”

Izrael burzy palestyńskie domy w Jerozolimie pod park. "Wymazują nas z mapy"

Burzą własne domy pod park rozrywki dla Izraela. Media: Chcą wymazać Palestyńczyków

Izrael dąży do jednonarodowej Jerozolimy, celowo marginalizując i usuwając palestyńskich mieszkańców. Działania te, jak określa Aviv Tatarsky z organizacji Ir Amim, są „disneyowskim nonsensem” maskującym politykę „wymazywania” Palestyńczyków z miasta. Plan budowy parku rozrywki „Kings Garden” na palestyńskim osiedlu al-Bustan zmusza mieszkańców do płacenia za wyburzenie własnych domów. Doniesienia pochodzą z „The Guardian”. Wschodnia Jerozolima, anektowana przez Izrael po wojnie sześciodniowej w 1967 roku, jest uznawana przez społeczność międzynarodową za terytorium okupowane, co podważa legalność izraelskich działań.

Projekt „Kings Garden” jest centralnym elementem szerzej zakrojonych działań archeologicznych, silnie wspieranych przez organizacje osadnicze, które koncentrują się wyłącznie na żydowskiej historii Jerozolimy. Ma to na celu wzmocnienie roszczeń Izraela do miasta jako jego niepodzielnej stolicy, ignorując jednocześnie wieki palestyńskiej obecności. Jest to postrzegane jako celowa próba zmiany demografii i charakteru Jerozolimy, aby „wymazać” jej palestyńskie dziedzictwo i symbolicznie oraz fizycznie odizolować palestyńskich mieszkańców. Odwołania do króla Salomona, który rzekomo przebywał w tym miejscu trzy tysiące lat temu, służą jako uzasadnienie dla współczesnych roszczeń terytorialnych i kulturowych, często kosztem żyjących społeczności. Kluczową rolę w tych projektach odgrywają organizacje osadnicze, takie jak Fundacja Elad, która zarządza Parkiem Narodowym Miasta Dawida. Ich działania są często krytykowane za instrumentalizację archeologii do celów politycznych, fałszowanie narracji historycznej i dyskryminację wobec Palestyńczyków.

Burzą własne domy pod park rozrywki dla Izraela. Media: Chcą wymazać Palestyńczyków

Jalal al-Tawil przeżył walkę emocjonalną. Jego dom, zbudowany przez pokolenia, został zrównany z ziemią na jego własne życzenie. Miał wybór: zapłacić 280 000 szekli (około 350 tys. zł) za usługi wyburzeniowe oferowane przez władze Jerozolimy, lub wynająć własny sprzęt za mniej niż jedną dziesiątą tej sumy. Decyzja o samodzielnym wyburzeniu własnego domu, choć ekonomicznie „korzystniejsza”, jest druzgocąca. Dla wielu Palestyńczyków w Jerozolimie samowyburzenie stało się tragiczną alternatywą. Odmowa płacenia wygórowanych grzywien za rządowe wyburzenie wiąże się z ryzykiem utraty jeszcze większych kwot, a nawet konfiskaty mienia. To okrutny paradoks: obywatele są zmuszani do niszczenia swoich własnych fundamentów, aby uniknąć jeszcze większych represji ze strony władz, które odmawiają im legalnego pozwolenia na budowę.

Fakhri Abu Diab stracił dom w 2024 roku. Dziś mieszka w przenośnej przyczepie, otoczony gruzami tego, co kiedyś było jego życiem. Jego historia to opowieść o utracie przeszłości, wspomnień, marzeń, dzieciństwa i przyszłości – wszystko, co buduje tożsamość człowieka. Oprócz utraty domu, musiał zapłacić grzywnę w wysokości 43 000 szekli (około 54 tys. zł) za koszty wyburzenia, spłacaną w ratach. Dodatkowo, musiał pokryć rachunek w wysokości 9 000 szekli (około 11 300 zł) za kanapki i napoje dla izraelskich policjantów, którzy nadzorowali operację. Ten „rachunek za kanapki” stał się symbolem upokorzenia i pogardy, z jaką traktowani są Palestyńczycy. Pokazuje skalę obciążeń finansowych i psychologicznych, które są nakładane na rodziny pozbawione domów. Wiele rodzin tonie w długach, starając się spłacić te „koszty sprawiedliwości”.

Izrael chce „wymazać” Palestyńczyków „zarówno z mapy, jak i z historii”

Aviv Tatarsky z organizacji Ir Amim, walczącej o sprawiedliwy podział Jerozolimy, jasno tłumaczy: al-Bustan to mikrokosmos szerszej polityki, której celem jest „wymazanie” Palestyńczyków „zarówno z mapy, jak i z historii”. Izrael konsekwentnie odmawia uznania wielonarodowej i wielokulturowej rzeczywistości Jerozolimy, dążąc do stworzenia monoetnicznego miasta. Te działania nie są przypadkowe. Są częścią skoordynowanej strategii, aby usunąć wszystko, co nie jest żydowskie, i zastąpić to narracją spójną z syjonistycznymi roszczeniami do całego miasta. Tatarsky podkreśla, że projekty takie jak „Kings Garden”, reklamowane jako atrakcje turystyczne, są w rzeczywistości „disneyowskim nonsensem”, który ma odwrócić uwagę od brutalnej rzeczywistości przymusowych wysiedleń. W jego ocenie, to maskarada służąca legitymizacji okupacji i etnicznej czystki w białych rękawiczkach. Polityka planowania przestrzennego w Jerozolimie Wschodniej jest od dawna krytykowana przez międzynarodowe organizacje praw człowieka i ONZ. Przyznawanie Palestyńczykom zaledwie 13% pozwoleń na budowę, podczas gdy ludność stale rośnie, prowadzi do systematycznego niedoboru mieszkań i zmusza ludzi do budowania bez pozwoleń, co z kolei daje władzom pretekst do wyburzeń. Jest to cykl przymusowych wysiedleń, który ma na celu utrudnienie życia Palestyńczykom do tego stopnia, by sami opuścili miasto.

W ciągu ostatnich dwóch lat, na osiedlu al-Bustan (część większej dzielnicy Silwan we Wschodniej Jerozolimie), wyburzono ponad 57 domów. Co najmniej osiem kolejnych ma zostać zburzonych w ciągu najbliższych tygodni. Te liczby pokazują skalę problemu. Statystyki te są jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Według Biura ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA), w 2023 roku w całej Strefie Zachodniego Brzegu, w tym w Jerozolimie Wschodniej, wyburzono 1123 palestyńskie struktury, wysiedlając 2023 osoby. Większość z nich z powodu braku pozwoleń, których uzyskanie jest niemal niemożliwe dla Palestyńczyków. To systematyczne naruszenie prawa międzynarodowego, które zakazuje niszczenia własności prywatnej na terytoriach okupowanych, chyba że jest to absolutnie konieczne ze względów wojskowych.

Władze Jerozolimy nie odpowiedziały na prośbę o komentarz dotyczącą ich działań w al-Bustan. Przekazały jednak serwisowi informacyjnemu +972, że planowany park rozrywki jest „budowany z korzyścią dla wszystkich mieszkańców miasta”, a domy na osiedlu zostały zbudowane „nielegalnie”. Ta odpowiedź jest stałą narracją. Krytycy i organizacje praw człowieka odpierają te argumenty. Podkreślają, że polityka planowania przestrzennego Izraela w Jerozolimie Wschodniej jest dyskryminująca, celowo utrudniając Palestyńczykom uzyskanie pozwoleń na budowę. „Korzyść dla wszystkich mieszkańców” jest kwestionowana, gdy park powstaje kosztem wysiedleń jednej grupy etnicznej. Działania te są postrzegane jako próba stworzenia „faktów na ziemi”, mających na celu umocnienie izraelskiej kontroli nad Jerozolimą Wschodnią i uniemożliwienie powstania palestyńskiego państwa ze stolicą w tym mieście. Prawnicy międzynarodowi wskazują, że prawo międzynarodowe zabrania państwu okupującemu niszczenia własności prywatnej, z wyjątkiem przypadków absolutnej konieczności wojskowej, czego w przypadku al-Bustan nie udowodniono.