Spór o składy sędziowskie w TK: Dwóch sędziów pisze do prezesa Święczkowskiego na tle wtorkowego wyroku
Napięcie w Trybunale Konstytucyjnym eskaluje. Dwoje sędziów, którzy niedawno rozpoczęli pracę, skierowało pismo do prezesa Trybunału Konstytucyjnego, Bogdana Święczkowskiego, wyrażając głęboką niezgodę na sposób wyznaczania przez niego składów sędziowskich. To wydarzenie nabiera szczególnego znaczenia w kontekście wtorkowego wyroku TK, który pogłębia trwający kryzys konstytucyjny.

Budynek Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie, symbol instytucji, która od lat jest areną sporów o praworządność.
Portal wp.pl ujawnił szczegóły wewnętrznego konfliktu. Dwójka sędziów TK, Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska, którzy podpisali pismo do Bogdana Święczkowskiego, otwarcie kwestionuje praktyki prezesa. Ich sprzeciw rzuca nowe światło na długotrwały spór o niezależność i praworządność w polskim sądownictwie konstytucyjnym, stając się jednym z najbardziej otwartych wyrazów wewnętrznej opozycji.
Sedno sprzeciwu sędziów koncentruje się na składach orzekających. Kwestionują oni przede wszystkim udział w składach tzw. „sędziów-dublerów”, czyli Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrębaka. Ich powołanie w 2015 roku zostało uznane przez środowisko prawnicze za wadliwe prawnie, ponieważ Sejm poprzedniej kadencji obsadził miejsca już zajęte przez legalnie wybranych sędziów. Sędziowie Szostek i Bentkowska sprzeciwiają się również niedopuszczeniu do orzekania czwórki sędziów wybranych przez obecny Sejm, ale niezaprzysiężonych przez prezydenta: Anny Korwin-Piotrowskiej, Krystiana Markiewicza, Macieja Taborowskiego i Marcina Dziurdy. Ich status pozostaje zawieszony od miesięcy, co paraliżuje pełne funkcjonowanie Trybunału i budzi poważne wątpliwości co do legitymacji podejmowanych decyzji.
Dwójka sędziów napisała pismo do Święczkowskiego
Pismo sędziów Bentkowskiej i Szostka do prezesa Święczkowskiego jest bezprecedensowym aktem sprzeciwu. Podkreślają w nim, że skład orzekający Trybunału Konstytucyjnego powinien być „prawidłowo obsadzony i nie budzić wątpliwości prawnych co do legitymacji orzekających osób”. Stanowczo stwierdzają, że udział w wadliwie sformowanym składzie jest „naruszeniem Konstytucji”, a wydany w takich warunkach wyrok nie tylko podważa autorytet Trybunału, ale „nie jest ważny”. Tak radykalne stanowisko ze strony sędziów powołanych przez obecną większość parlamentarną świadczy o głębokim podziale i narastającej frustracji wewnątrz TK. Sędziowie deklarują, że inne obowiązki sędziowskie będą wypełniać z należytą starannością, jednak wyłącznie w prawidłowo powołanych składach, co w praktyce oznacza potencjalne bojkotowanie niektórych orzeczeń.
W tle tego sporu znajduje się również zabezpieczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Trybunał w Strasburgu nakazał Polsce zapewnienie możliwości objęcia obowiązków przez sędziów TK wybranych przez Sejm **13 marca 2024 r.**. To orzeczenie ETPCz, wydane w ramach procedury środków tymczasowych, miało na celu ochronę praw sędziów i zapewnienie zgodności funkcjonowania polskiego TK z europejskimi standardami. Ignorowanie tego zabezpieczenia przez polskie władze, w tym prezydenta i Trybunał Konstytucyjny, jest często wskazywane jako przykład podważania prymatu prawa międzynarodowego i pogłębiania izolacji Polski na arenie europejskiej. Brak realizacji tego zabezpieczenia stawia pod znakiem zapytania wiarygodność polskiego systemu sądownictwa konstytucyjnego i jego zdolność do zapewnienia bezstronności i niezawisłości.
Wyrok TK. Wybór sędziów niezgodny z konstytucją
Wtorkowe orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stanowi kontynuację sporów o zakres władzy prezydenckiej. TK uznał artykuł 4 ust. 1 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego za niezgodny z Konstytucją. Przepis ten dotyczył konieczności odebrania ślubowania sędziów TK przez prezydenta. TK orzekł, że obowiązek prezydenta nie jest „bezwzględny”, szczególnie gdy „legalność wyboru jest kwestionowana”. To rozstrzygnięcie jest szeroko krytykowane przez ekspertów prawa konstytucyjnego jako próba uzasadnienia dotychczasowych działań prezydenta, który odmówił zaprzysiężenia części sędziów. Zdaniem wielu konstytucjonalistów, rola prezydenta w procesie zaprzysięgania jest ceremonialna i nie uprawnia go do merytorycznej oceny legalności wyboru dokonanego przez Sejm.
W marcu wybrano sześcioro nowych sędziów, a ich wybór został następnie zakwestionowany przez prezydenta. Orzeczenie TK, formalnie dotyczące ustawy, w praktyce uderza w legalność wyboru **czwórki** z tych sędziów, dla których prezydent odmówił przyjęcia ślubowania. Krytycy wskazują, że Trybunał Konstytucyjny, będąc w niepełnym składzie i z udziałem sędziów-dublerów, nie powinien w ogóle orzekać w sprawach dotyczących własnego składu, co budzi poważne wątpliwości co do bezstronności i niezawisłości jego rozstrzygnięć. Wniosek grupy posłów PiS z lutego, którzy domagali się zastosowania zabezpieczenia w postaci wstrzymania wyboru sędziów, ostatecznie nie został uwzględniony, co dodatkowo komplikuje sytuację. Ten ruch był postrzegany jako próba zablokowania powoływania sędziów przez nową większość parlamentarną.
Kontekst historyczny tego wyroku jest kluczowy dla zrozumienia obecnej sytuacji. Spór o skład Trybunału Konstytucyjnego i rolę prezydenta w zaprzysięganiu sędziów trwa od 2015 roku, kiedy to po raz pierwszy pojawiły się kontrowersje wokół tzw. sędziów-dublerów. Od tego czasu, Trybunał pod przewodnictwem kolejnych prezesów, często oskarżanych o stronniczość polityczną, konsekwentnie podejmował decyzje wzmacniające pozycję władzy wykonawczej kosztem niezależności sądownictwa. Orzeczenie z wtorku wpisuje się w ten trend, pogłębiając podziały i utrwalając stan niepewności prawnej. Wielu ekspertów wskazuje na to, że TK, zamiast być gwarantem Konstytucji, stał się narzędziem w politycznej walce o kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości. To podważa zaufanie społeczne do tej kluczowej instytucji i jej zdolności do efektywnego pełnienia swojej roli w systemie demokratycznym.
Sejm wybrał 6 sędziów, prezydent zaprzysiągł dwóch
Wybór sześciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm 13 marca stał się początkiem nowego rozdziału w konstytucyjnym konflikcie. Pomimo wyboru przez Sejm, tylko dwoje z nich – Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek – złożyło ślubowanie u prezydenta Andrzeja Dudy. Prezydent Duda, podtrzymując swoją interpretację przepisów konstytucyjnych, odmówił przyjęcia ślubowania od pozostałych czterech sędziów. Jego decyzja została uzasadniona wątpliwościami prawnymi co do procesu ich wyboru, co zdaniem wielu konstytucjonalistów wykraczało poza jego kompetencje, które w tym zakresie powinny mieć charakter wyłącznie formalny i ceremonialny. Brak zaprzysiężenia przez prezydenta uniemożliwia sędziom pełne objęcie obowiązków i uczestnictwo w pracach Trybunału, co prowadzi do jego niepełnego składu.
Odpowiedzią na odmowę prezydenta było symboliczne złożenie ślubowania. Dnia 9 kwietnia pozostali czworo sędziów – Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Anna Korwin-Piotrowska i Marcin Dziurda – złożyło ślubowanie z formułą „wobec prezydenta” w sejmowej Sali Kolumnowej. Do nich dołączyła również dwójka sędziów, która już wcześniej ślubowała u prezydenta, co miało podkreślić jedność grupy i wagę wydarzenia. Pisemne, notarialnie poświadczone roty ślubowań zostały następnie przekazane do Kancelarii Prezydenckiej, stanowiąc formalny wyraz ich woli objęcia funkcji sędziów TK. Ten gest miał na celu wyczerpanie wszelkich dostępnych prawnie środków, aby sędziowie mogli uznać się za prawnie zaprzysiężonych, mimo braku osobistego przyjęcia ślubowania przez głowę państwa. Legalność takiego „alternatywnego” ślubowania jest przedmiotem debaty prawnej, choć wielu ekspertów podkreśla, że w kontekście politycznej blokady jest to działanie mające na celu ochronę porządku konstytucyjnego.
Sytuacja ta wywołuje szereg pytań o stabilność systemu prawnego. Jeśli sędziowie wewnętrznie kwestionują legalność składów orzekających i ważność wyroków, podważa to fundamentalne zasady państwa prawa. Konsekwencje tego sporu są dalekosiężne, wpływając na zaufanie do instytucji publicznych i bezpieczeństwo prawne obywateli. Eksperci ostrzegają przed pogłębiającą się fragmentacją polskiego systemu prawnego, gdzie poszczególne sądy i organy państwa mogą mieć różne interpretacje kluczowych przepisów konstytucyjnych. Bez szybkiego rozwiązania tego kryzysu, Polska naraża się na dalsze konsekwencje międzynarodowe i wewnętrzną erozję zasad demokratycznych, prowadzącą do anarchii prawnej i braku przewidywalności w działaniu wymiaru sprawiedliwości. Całość konfliktu pokazuje głębokość podziałów politycznych, które przekładają się na funkcjonowanie kluczowych instytucji państwa.











